Ma największy nakład (jednorazowy to 12 100 egz), najszerszą sieć kolportażu - 140 punktów (w Nowogrodźcu i gminie – jest to 20 punktów) plus doraźnie kolportaż „z ręki”, a więc najlepsze dotarcie z informacją do mieszkańców. Na terenie miasta i gminy Nowogrodziec dystrybuowanych jest każdorazowo 2000 egz. „Expressu”.
Jeżeli dwutygodnik Gwizdały (jednorazowy nakład 10 tys. egz.) trafia w takim samym nakładzie na obszar gminy Nowogrodziec, to można zapytać gdzie trafia pozostałe 8 tys.? Jeżeli równomiernie na obszar całego powiatu, to w samym Bolesławcu gazeta praktycznie nie istnieje. Jak więc zaspokajane są interesy głównego sponsora gazety, czyli bolesławieckiego starostwa oraz bolesławieckich reklamodawców?
To pytanie powinien zadać sobie też starosta Przybylski. Podobnie jak kilka innych: dlaczego za cztery czarno-białe strony publikowane na zlecenie niezbyt majętnego starostwa, w
gazecie o niższym nakładzie, płaci więcej niż prezydent zasobniejszego jednak Bolesławca w gazecie o wyższym nakładzie, bez ograniczenia kolorów (3300 zł brutto miesięcznie i
odpowiednio 2300 zł brutto miesięcznie)? Dlaczego, co wynika z tekstu Gwizdały, płaci mu też znacznie więcej niż mógłby płacić burmistrz Nowogrodźca – dwie kolorowe strony (takie
ma Nowogrodziec w „Expressie”) oferował mu ponoć za 798 złotych netto – teraz za dwie czarno-białe w poczuciu gospodarności płaci dwa razy tyle?
Czy wobec tych faktów starostwo zamierza renegocjować umowę z panem Gwizdałą, by nie narazić się na zarzut niegospodarności? Czy zamierza zwrócić się z zapytaniem do innego wydawcy - być może ten wydawca zaproponowałby ceny niższe, strony kolorowe,
szerszą i wiarygodniejszą dystrybucję gazety? Czy nie warto podjąć współpracy w wydawcą dodatkowo oferującym swoim partnerom możliwość umieszczanie istotnych treści także na
łamach jego kilkunastu innych gazet i portali?
Ludzie oszczędni znają powiedzenie: ubogich nie stać na tanie buty. Ludzie rozsądni wiedzą, że jazda na lichych rowerach „made in China” może skończyć się nagłą kraksą...
PS. Ponieważ nie udało nam się wczoraj uzyskać informacji dotyczących umów między bolesławieckim starostwem, a firmą pana Gwizdały, nasze wyliczenia oparliśmy na informacji
z dn. 17.08.2009 umieszczonej na stronie starostwa.
Hipokryzja czy oportunizm?
W Bolesławcu na Dolnym Śląsku samorząd miejski ma 40% udziałów w lokalnej telewizji, co miesiąc płaci też innym mediom za pisanie o działaniach władz. Nietrudno sobie wyobrazić, jak wyglądają programy w takiej telewizji i artykuły w takich gazetach.
Samorządy powinny mieć ustawowy zakaz finansowania mediów lub podmiotów z nimi współpracujących. Samorządy są od rządzenia, a nie od robienia gazet czy telewizji. Ktoś powie, że samorządy muszą w jakiś sposób przekazywać ludziom informacje. W porządku. Prawie każda gmina ma stronę internetową i BIP. Tam może umieszczać informacje i ogłoszenia. Może też wywieszać je na tablicy przed urzędem. Jeśli ktoś będzie zainteresowany, a nie ma dostępu do sieci, to tam wszystko przeczyta.
Sam prowadzę dziennik internetowy. Nie chcę, by samorząd za publiczne pieniądze konkurował ze mną, bo to nieuczciwe. Dopóki władze będą kupować media, dopóty nigdzie nie będzie rzetelnych materiałów prasowych.
Komentarz Krzysztofa Gwizdały na portalu Wirtualne Media w lutym 2007 roku.
Zaloguj sie, aby dodać komentarz sygnowany Twoim nickiem
KOMENTARZEPan starosta Przybylski nie tylko źle liczy ale też źle rządzi. Nie potrafi wyrzucić z pracy niekompetentnych urzędników . No chyba że coś na niego mają ? Ale my wyborcy czekamy do wyborów i pa pa panie starosta !
Dodano 2010-08-07 14:57:46 | Zgloś naruszenie regulaminu »
Wyglada na to, że pan starosta jest słaby w liczeniu!
Dodano 2010-07-28 11:59:50 | Zgloś naruszenie regulaminu »



